Wszystkie polskie miasta na co dzień borykają się z różnymi problemami. Chociaż wyzwania są różne w zależności od charakterystyki czy wielkości samych miast, wiele problemów ma wymiar globalny. Co doskwiera najbardziej naszym samorządowcom?
Podczas XV Kongresu Inteligentnych Miast w Warszawie pochylono się nad kwestiami największych wyzwań i problemów współczesnych polskich miast. Swoje spojrzenie na sprawę przedstawili samorządowcy mniejszych i większych ośrodków, ale też osoby ściśle powiązane z tematyką urbanistyczną.
Różne twarze demografii
Michał Litwiniuk – prezydent Białej Podlaskiej – na wstępie zwrócił uwagę na sukcesywną degradację, która rozpoczyna się od demografii, ale w dalszej kolejności przekłada się również na gospodarkę i społeczności. Jak wskazał, problem ten dotyczy wielu miejsc w Polsce.
– Życzliwym wyróżnikiem na tle nam podobnych ośrodków jest to, że wskaźniki demograficzne są u nas trochę lepsze, niż w podobnych miastach subregionalnych, ale to nie znaczy, że są one dobre. Wszyscy obserwujemy globalne wskaźniki, Polskę jako 20. gospodarkę świata, ale też doświadczamy negatywne skutki wzrostu stopy życia, poziomu dobrobytu i problemów demograficznych – zaznaczył.
Dodał, że u szczytu Biała Podlaska miała 58 tysięcy mieszkańców, a obecnie są to 54 tysiące. O połowę spadła natomiast liczba nowych przedszkolaków. Prezydent zaznaczył przy tym, że miasto chciałoby zmierzyć się z problemem overtourismu, który mógłby – mimo wszystko – pozytywnie wpłynąć na jego ośrodek, ponieważ miastu brakuje motoru napędowego. Wyraził przy tym nadzieję, że oddanie w czerwcu ostatniego odcinka autostrady A2 w regionie powinno poprawić tę sytuację.
Maciej Zacher – urbanista w Urzędzie Miasta i Gminy w Skawini – wskazał natomiast, że Skawinia mierzy się z wyludnieniem z innego powodu. Chociaż turystyka nie jest specjalnością miasta, wielu mieszkańców pobliskiego i znacznie większego Krakowa decyduje się tam zamieszkać, z uwagi na bliską odległość i lepszą komunikację niż w niejednej dzielnicy stolicy Małopolski.
To ma jednak negatywne skutki, ponieważ wiąże się ze wzrostem cen nieruchomości, które z kolei przekładają się na to, że lokalna społeczność decyduje się na wyprowadzkę, przez co brakuje rąk do pracy w tamtejszych zakładach przemysłowych.
Demografia w pewnym sensie przekłada się również na „zlewanie się” miast i rozbudowę metropolii, zwłaszcza wokół największych ośrodków. Z takim problemem mierzy się, na przykład, Warszawa. Jak wskazała dr Paulina Nowicka-Karpińska, pełnomocniczka prezydenta stolicy ds. strategii rozwoju miasta, stołeczny transport publiczny z tego powodu rozwijany jest też poza granicami miasta i stanowi ważny element dojazdu do Warszawy.
Dodatkowo, również osoby mieszkające pod Warszawą coraz częściej korzystają z usług edukacyjnych i to nie tylko już w szkołach średnich, ale też podstawowych, a niebawem też Warszawa zacznie wpuszczać osoby z metropolii do przedszkoli i żłobków z uwagi problem demograficzny w przyroście naturalnym i naborami do placówek.
Jako największy problem w tej materii wskazała natomiast na brak rozwiązań systemowych, takich jak chociażby ustawa metropolitalna. Warszawa w najbliższym czasie musi zadbać też o rozwój transportu szynowego w aglomeracji, ale też budować parkingi P+R, by ułatwić zostawienie samochodu przed wjazdem do miasta.
– Chcielibyśmy uwolnić centrum od samochodów i odzyskać przestrzeń dla innych uczestników ruchu – zakończyła.
Natłok odpowiedzialności miast na prawach powiatu
Inną bolączkę polskich miast wskazał prezydent Tarnobrzega – Łukasz Nowak – odnosząc się do kwestii miast na prawach powiatu, takich właśnie jak Tarnobrzeg. Włodarz zwrócił uwagę na ogrom obciążeń dla budżetów takich miast, co – dla niego – jest absurdalne.
– Miasta muszą utrzymywać wszystkie drogi – od dróg krajowych, przez wojewódzkie do dróg lokalnych na swoim terenie. Również mamy na utrzymaniu m.in. wszystkie elementy oświatowe. Obciążeń jest dużo – zaznaczył.
Na przykładzie konkretnego problemu sytuację te opisał z kolei dr Michał Lorbiecki reprezentujący prezydenta Chorzowa. Miasto od czerwca 2025 roku zmaga się z problemem z
potrzebą wyburzenia niebezpiecznej dla użytkowników estakady przebiegającej nad centrum Chorzowa.– Staramy się zadziałać sprawnie w kwestii tego obiektu, natomiast takich obiektów jeszcze z lat 70. jest w całej Polsce kilkadziesiąt i wszystkie miasta niebawem zaczną się borykać z tym problemem. Już widzimy to chociażby w pobliskim nam Sosnowcu. Miasta nie mają pieniędzy, by wymieniać czy budować nową infrastrukturę – zwrócił uwagę urbanista, dodając, że z estakady korzysta zaledwie 17 procent Chorzowian, a główny ruch to zwłaszcza tranzyt, przez co na Chorzów od lat pojawiały się polityczne naciski, by owej estakady nie likwidować, jednakże w tym momencie miasto walczy, by nie pozostać z problemem samo.
Najem krótkoterminowy szansą czy problemem?
Przed debatą wśród plag miast wskazywano na najem krótkoterminowy, który prowadzi do wyludnień w centrach największych miast i turystycznych ośrodków w kraju, wiążąc się m.in. ze wzrostem cen nieruchomości. Sprawę opisał Grzegorz Żurawski, prezes Polskiego Związku Wynajmu Krótkoterminowego.
– Najem krótkoterminowy nie pojawił się znikąd. Wyszedł naprzeciwko potrzebom nie tylko turystycznym, ale im przede wszystkim, i wypełnił pewną lukę. To usługa dostępna od około 15 lat, którą próbuje się cały czas ją regulować. Branże same o nie zabiegają, bo na całym świecie borykamy się z tym, że pracujemy w oparciu o interpretacje przepisów, które nie są dla nas stworzone. Jakie mechanizmy spowodowały, że najem krótkoterminowy zadomowił się w centrach miast na całym świecie? Na przykładzie Warszawy, chociażby 20 lat temu mówiło się o tym, że zablokowanie budowy dwóch brakujących stacji metra na pierwszej linii spowoduje w perspektywie kilkudziesięciu lat wyludnienie centrum. To się stało. Osoby, które tam mieszkały, poumierały, a te, które odziedziczyły mieszkania nie chciały mieszkać i albo sprzedały mieszkania, albo przeznaczyły je na wynajem – wyjaśnił.
Jak jednak wskazał, gminy mogą wiele czerpać z wynajmu krótkoterminowego, a ogólnie władze nie powinny się odwracać od tego rozwiązania, bo w interesie Skarbu Państwa jest rozwój turystyki, która stanowi około pięć procent PKB. Wyzwaniem jest natomiast odpowiednia kontrola i opodatkowanie, ponieważ od takich mieszkań gminie należy się podatek jak od lokali użytkowych, a mimo to wiele miast cały czas nie potrafi tego skutecznie rozwiązać.
– Podam przykład. Rzeszów dwa lata temu nie prowadził ewidencji innych obiektów, w którym prowadzone są usługi hotelarskie. To nie jedyne takie miasto, które nie korzystało z możliwości wsparcia swojego budżetu, a musimy pamiętać, że prowadzenie takiej ewidencji jest ustawowym obowiązkiem gmin – dodał.